Stewia - zdrowy zamiennik cukru
Sposób na słodkość bez kalorii. Nie trzeba pić już gorzkiej herbaty w czasie odchudzania!
Cukier często nazywany jest "białym zabójcą" ze względu na wiele niebezpieczeństw, które ze sobą niesie. Nadmiar cukru powoduje otyłość poprzez odkładanie się w organizmie w postaci tłuszczu. Jest również powodem powstawania cukrzycy, powoduję także próchnicę. Jest źródłem pustych kalorii, lecz mało kto nie korzysta z niego każdego dnia, słodząc kawę i herbatę.
Dużo ludzi nie wyobraża sobie życia bez słodyczy. Najbardziej uciążliwa jest pokusa słodkiego smaku cukru, gdy stosujemy dietę i postanowiliśmy schudnąć. w takich sytuacjach najczęściej sięgamy po słodziki, które mają także swoje wady. Wiele osób po wypiciu czy też zjedzenia dania z dodatkiem słodzika, ma jeszcze większą ochotę na cukier, a sam dodatek słodzika nie oznacza, że produkt jest "lekki", ponieważ odpowiedniki często dostarczają takich samych ilości kalorii. Istnieje również inna alternatywa cukru pochodzenia naturalnego, która stosowana jest przez miliony ludzi, jako naturalny słodzik.
Jest nią stewia (Stevia rebaudiana) pochodząca z Paragwaju, to roślina o wyjątkowo słodkich liściach (słodszych od cukru o 250-450 razy), które zawierają glikozydom, który nie ma kalorii i dlatego jest wspaniałym zamiennikiem cukru np. dla diabetyków, oraz osób chcących schudnąć lub porostu dla tych, którzy nie chcą narażać się na uboczne działanie cukru. Suszone liście stewi można rozpuszczać w wodzie i alkoholu, a także dodawać do dań, swych właściwości nie traci nawet w temperaturze 200 stopni Celsjusza.
Używając jej zamiast cukru można bezkarnie i bez konsekwencji rozkoszować się słodkim smakiem i nie bać się o kalorie i nadmierne wydzielanie insuliny, która jest odpowiedzialna za podwyższony poziom glukozy we krwi.
Paragwajczycy stosują stewie do leczenia nadciśnienia tętniczego i otyłości. w jej skład wchodzi również szereg witamin z grupy B, witamina C, beta-karoten, a także magnez i rutyna. w przeciwieństwie do cukru nie powoduje procesów fermentacyjnych w jelitach. Na szklankę herbaty wystarczy 1/5 łyżeczki suszu. Stewie można kupić w sklepach zielarskich w postaci suszonych liści a także proszku, tabletek i płynu lub zdecydować się na samodzielną hodowlę.
= = =
Roślina zwana stewią (łac. Stevia rebaudiana) od wieków znana jest w Paragwaju i Brazylii. Indianie zamieszkujący górskie obszary stosują ją w celach leczniczych. Liście z niedużego kwitnącego na biało krzewu przepełnione są słodyczą. Wystarczy zalać je wrzątkiem, by uzyskać bardzo słodki ekstrakt. Kilka jego kropli osłodzi garnek zupy lub dzbanek herbaty. Można używać liści świeżych, suszonych w całości lub sproszkowanych. Najwartościowsze są jasnozielone, zbierane przed kwitnieniem. Co najważniejsze, spożycie stewii nie wywołuje podniesienia poziomu glukozy we krwi. Stewia nie ma kalorii, za to ma właściwości bakteriobójcze, przeciwgrzybiczne i obniżające ciśnienie. Szwajcarski botanik Bertoni opisał stewię pod koniec XIX wieku, ale w Europie nie było dość zainteresowania, by pogłębić badania. Za to w Japonii moda na stewię nie słabnie od lat 70. Dodawana jest do konserw, marynat, pasztetów, lodów i gumy do żucia. Japońska rekomendacja budzi moje zaufanie, bo kto jak kto, ale Japończycy bardzo dbają o zdrowotne właściwości swojej diety.
Kiedy w sklepie ze zdrową żywnością wypatrzyłam suszone liście stewii, kupiłam od razu i od razu spróbowałam. Jest rzeczywiście słodka, ale inaczej niż cukier, mocniej. Zalana wrzątkiem szybko się zaparza i napar z czasem staje się coraz mocniejszy. Wtedy prócz słodyczy wzmaga się również jego ziołowy smak, który aromatem przypomina zapach szuflady w starej drewnianej szafie.
Nie można powiedzieć, że stewią zastąpi się cukier automatycznie. Znajomym przyzwyczajonym do słodzonej białej kawy jej smak przeszkadzał. w daniach wytrawnych te dodatkowe nuty ginęły przykryte ziołami i korzeniami. Łatwo dosłodzić stewią sos pomidorowy, gdy trafiło do niego również oregano i chili. Pasuje do zupy marchewkowej z curry, do gazpacho i do mięsnego ragou^ t (czytaj: ragu) z warzywami.
Trudniej ze słodyczami, bo stewia nie zamieni się w karmel, nie doda kruchości ciastkom, nie zrumieni się apetycznie. Posłodziłam stewią lody ze zmiksowanych truskawek i nieświadome dzieci zaczarowane mrożonym deserem nie zwróciły uwagi na zmieniony smak. Dla mnie był wyczuwalny. Nie miałam okazji próbować japońskich lub amerykańskich ekstraktów ze stewii. Być może gubią one ten dodatkowy posmak, który przeszkadza w zastosowaniu stewii do słodzenia potraw i napojów, w których nikt nie oczekuje nuty ziołowej. Na razie na blacie w kuchni wciąż mam pojemnik z cukrem i obok paczuszkę stewii (jest bardzo wydajna). Cieszę się, że jest, i dziwię się, że tak małe budzi zainteresowanie.
Według informacji internetowych stewia nie jest dopuszczona do obrotu w Europie z powodu braku naukowych badań potwierdzających jej właściwości. Komu jednak mogłoby na nich zależeć? Przecież nie firmom produkującym aspartam i koncernom cukrowniczym. Książka Olgi Fabuljan 'Stewia, soja i orkisz', która niedawno weszła na nasz rynek, podaje sporo przepisów, ale odstręcza obietnicami, że dzięki stewii 'dzieci stają się rozsądniejsze i bardziej witalne', a 'mężczyźni mają zwiększoną potencję i energię twórczą'. Poszukiwanie antidotum na wszystkie problemy świata wciąż trwa.
Stewia zamiast cukru
Nie ma kalorii, jest słodsza od cukru i na dodatek obniża ciśnienie. Stewia to słodzikowy hit - jest naturalna i zdrowa. Można ją bezpiecznie stosować w codziennej diecie, w odróżnieniu od sacharozy nie przyczynia się do otyłości, cukrzycy czy próchnicy zębów.
Ciekawą alternatywą dla sztucznych środków słodzących, często podejrzewanych o właściwości rakotwórcze, są właśnie związki pochodzenia naturalnego, a zwłaszcza tzw. słodkie białka. Są one kilkaset, a nawet kilka tysięcy razy słodsze od sacharozy! Takie białka posiada stewia. Zainteresowanie tą rośliną wzrosło w ostatnich latach w kontekście nowych trendów żywieniowych zalecających ograniczenie cukrów oraz dietę niskowęglowodanową. Stewia znana jest botanikom jako Stevia Rebaudiana Bertoni, czyli słodkie zioło wywodzące się z Brazylii i Paragwaju. Jest ona 200 razy słodsza od dobrze nam znanej sacharozy z cukiernicy. Przez wiele lat wodny ekstrakt z liści stewii był tradycyjnie używany przez plemiona tubylcze zamieszkujące Amerykę Południową do słodzenia herbaty i innych napojów. Zwyczaj ten kultywowany jest tam do dziś, ale roślina stała się też popularna w innych krajach np. Meksyku czy Japonii.
Stewia jest spożywana w formie świeżych lub sproszkowanych liści czy też ich wodnego ekstraktu bądź wyizolowanych z niej słodkich glikozydów jako substancja dodatkowa do żywności, składnik suplementów diety lub jako słodzik stołowy. Glikozydy stewiolowe po raz pierwszy zostały skomercjalizowane jako słodzik w 1971 r. w Japonii przez firmę Morita Kagaku Kogyo Co. w USA stewia została dopuszczona w 1995 r. jako suplement diety, a w 2008 r. zezwolono sprzedaż ekstraktu Reb-A (rebaudioside A) jako dodatku do żywności. Do czego jest dodawana? Pojawia się głównie w napojach, ale też i w deserach, jogurtach, sosach czy pieczywie.
W Europie długo trwały spory na temat szkodliwości jej stosowania. Jednak Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) oceniając badania toksykologiczne stwierdził, że glikozydy stewiolowe nie są genotoksyczne ani też rakotwórcze oraz nie wpływają szkodliwie na system rozrodczy człowieka i rozwój dzieci. Dostępne badania (w tym badania z udziałem ludzi dotyczące bezpieczeństwa, spożycia i metabolizmu) potwierdzają, że stewia nie stanowi zagrożenia dla naszego zdrowia, mimo że jeszcze parę lat temu ta roślina budziła kontrowersje wśród naukowców. Komisja Europejska oficjalnie zatwierdziła stewię, a dokładnie glikozydy stewiolowe, jako słodzik w listopadzie 2011 r. Nowemu dodatkowi spożywczemu nadano numer E960.
Co więcej, okazało się, że stewia działa dobroczynnie na organizm - przyczynia się do obniżenia ciśnienia tętniczego i wpływa pozytywnie na poziom oraz tolerancje glukozy we krwi, więc może być z powodzeniem stosowana przez osoby z cukrzycą. Glikozydy stewiolowe zapobiegają próchnicy zębów, gdyż - w przeciwieństwie do cukru - nie są przekształcane do kwasów przez bakterie na płytce zębowej.
Herbata z liści stewii przynosi ulgę przy rozstroju żołądka, a mokre liście można wykorzystać w postaci kompresu przynoszącego ulgę zmęczonym oczom (efekt chłodzący, podobny do kompresów z ogórka). Okłady z liści wspomagają leczenie ran, skaleczeń i zadrapań. Nieliczne źródła potwierdzają również doniesienia o właściwościach tej rośliny do obniżania zachorowalności na grypę i przeziębienia.
Teraz parę słów dla tych, którzy dbają o swoją linię. Glikozydy stewiowe nie niosą ze sobą żadnego ładunku energetycznego. w połączeniu z innymi składnikami żywności słodzik stołowy może mieć niewielką wartość energetyczną. Włączając stewię do codziennej diety, możemy więc spodziewać się utraty zbędnych kilogramów. Pamiętajmy jednak, że sama dieta nie wystarczy i żadna roślina tego świata nie stanie się panaceum na nadwagę.Lody truskawkowe ze stewią
1 kg truskawek
1/2 łyżeczki suszonej stewii
Stewię zalać wrzątkiem, zaparzyć, odcedzić. Truskawki zmiksować, doprawić naparem ze stewii - do smaku. Mus truskawkowy przelać do pojemników na lody (lub kubeczków po jogurcie z umieszczoną w środku łyżeczką plastikową) i zamrozić. Wyciągać gotowe lody.
Placek kukurydziany
puszka kukurydzy
1 i 1/4 szkl. kaszy kukurydzianej
1/2 szkl. mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
3/4 szkl. mleka
1 szkl. tartego żółtego sera
2 łyżki naparu ze stewii
2 jajka u 1 cebula
2 papryczki jalapeno
8 łyżek oleju
sól, pieprz, oregano, słodka i ostra papryka
Wymieszać mąkę, kaszę, sól i proszek do pieczenia. Posmarować olejem dwie blaszki o średnicy 20 cm, piekarnik rozgrzać do 200 st. C. Cebulę pokroić, zeszklić na 3 łyżkach oleju. Dodać posiekane jalapeno, sypkie przyprawy; ostudzić. Połączyć ze stewią, z mlekiem, jajami, serem, resztą oleju i ze zmiksowaną kukurydzą. Szybko wymieszać mokre składniki z suchymi, wlać do blaszek i wstawić do piekarnika na 30 min.





