Szukaj na stronie
Statystyka






Kłamstwa na temat benzyny bezołowiowej

część 3

Główne pytanie, które należy zadać w sprawie dodatków do benzyny, brzmi: "Po co było to całe zamieszanie w sprawie tej jednej toksycznej substancji w naszej benzynie - ołowiu - skoro substancje, które go zastąpiły, takie jak benzen, inne węglowodory aromatyczne i olefiny, wydają się być znacznie bardziej od niego toksyczne?" Wydaje mi się, że gdyby rzeczywistym powodem usunięcia ołowiu z benzyny było dbanie o nasze zdrowie, podjęto by znacznie bardziej efektywne wysiłki w celu zastąpienia go czymś dużo bezpieczniejszym. Nikt w zasadzie nie ukrywał, co będzie używane zamiast ołowiu. Rafinerie nie muszą - przynajmniej w Australii - ujawniać składu produkowanej przez siebie benzyny. Należy tu zauważyć, że katalityczne konwertory bardzo szybko stałyby się bezużyteczne, gdyby w benzynie znajdował się ołów.

Jak wiadomo, benzen jest silnie rakotwórczy. Wykazało to niezbicie wiele medycznych badań. Na przykład profesor Bill McCarthy, ordynator oddziału czerniaka w Królewskim Szpitalu im. Księcia Alfreda w Sydney, jest bardzo zaniepokojony poziomem benzenu w centrum Sydney oraz w miejscach położonych pod trasami przelotów samolotów.1 Dr Michael Dawson i Noel Child dokonali pomiarów poziomu benzenu w Sydney i wykazali, że jest on bardzo wysoki. Średni poziom wyniósł 4 cząsteczki na bilion latem i 7,6 cząsteczki na bilion zimą, zaś maksymalne wartości wynosiły odpowiednio 12 i 25 cząsteczek na bilion. Poziomy toluenu były znacznie wyższe.2 W innych miastach na całym świecie poziomy te są również bardzo wysokie. Wielka Brytania przyjęła maksymalne dopuszczalne stężenie w wysokości 5 cząsteczek na bilion, stawiając sobie jednocześnie zadanie dojścia docelowo do poziomu poniżej 1 cząsteczki na bilion.

Poziom benzenu w paliwach waha się w granicach od 2 do 3 procent (patrz tabele w 2 części artykułu), zaś ogólna ilość związków aromatycznych od 20 do 40 procent. Ważne jest zdanie sobie sprawy, że kiedy te związki aromatyczne ulegają spaleniu, duża ich część ulatnia się w spalinach w postaci benzenu, tak więc poziom benzenu będzie znacznie wyższy, niż to wygląda na początku. W gazach spalinowych jest jeszcze wiele innych związków, lecz zarówno ich wpływ, jak i tolerancja na nie człowieka nie są znane, to znaczy nie zostały w pełni zbadane. Profesor Maltoni z Włoch prowadzi od pewnego czasu badania dotyczące wpływu benzenu oraz innych substancji pochodzących z emisji samochodów na żywe organizmy. Jak dotąd w Australii nie przeprowadzono żadnych badań - nawet pełnego składu spalin.

Badania prowadzone przez Petera Anyona z Federal Office of Road Safety (Federalne Biuro ds. Bezpieczeństwa Drogowego)3 mają na celu dokonanie analizy spalin 600 samochodów i znalezienie szybkiego i taniego sposobu określania poziomu zanieczyszczenia spalin oraz ustalenie, czy wprowadzenie odpowiednich środków mechanicznych doprowadzi do zmniejszenia emisji szkodliwych substancji. Początkowo badania obejmowały jedynie substancje, o których wiedziano, że są niebezpieczne, to znaczy wymienione w Australijskim Prawie Konstrukcyjnym jako szkodliwe dla zdrowia. Są to: wszystkie węglowodory, tlenki azotu i tlenek węgla. W ostatnim roku, kiedy stało się jasne, że benzen jest także niebezpiecznym związkiem, rozszerzono badania o pomiar poziomu siedmiu węglowodorów. Poziom ich emisji będzie badany na próbce 50 pojazdów. Wśród węglowodorów, których emisja będzie badana, znalazły się: benzen, ksyleny (trzy odmiany), toluen i butadien-1,3. Taki jest początek.

Dr Hans Nieper donosi o nowej substancji znajdującej się w spalinach będącej najprawdopodobniej produktem katalitycznego konwertora, której skutki działania na ludzki organizm są wręcz szokujące. Jakie jeszcze reakcje zachodzą w konwertorach, o których nic nie wiemy? Czy są jeszcze jakieś niebezpieczne gazy w spalinach, których odkrycie jest wciąż przed nami?

Ważnym produktem spalania olefin jest butadien-1,3, kolejna substancja, której wysoką toksyczność odkryto stosunkowo niedawno. Istnieje pilna potrzeba przeprowadzenia znacznie szerzej zakrojonych badań.

Następnym istotnym aspektem całej tej sprawy jest to, że poziom ołowiu został znacznie zmniejszony również w benzynie ołowiowej (etylinie). W rzeczywistości poziom benzenu i związków aromatycznych w benzynie ołowiowej (etylinie) oraz zwykłej benzynie bezołowiowej jest w wielu krajach wręcz identyczny. Dodatkowa zawartość ołowiu stanowi jedyną różnicę między zwykłą benzyną bezołowiową i etyliną. Poziomy benzenu i pozostałych związków aromatycznych w wysokooktanowej benzynie bezołowiowej są niesamowicie wysokie i jeśli chodzi o moje zdanie, odradzam używanie tej benzyny w ogóle.

Nie ulega wątpliwości, że ołów jest substancją toksyczną. Na całym świecie przeprowadzono cały szereg badań mających na celu zbadanie jego toksycznych właściwości. Nie udało się przy tym dowiedzenie istnienia związku między ołowiem w benzynie i ołowiem we krwi.4 Wygląda na to, że ołów ze spalin posiada bardzo niską bioaktywność. Istnieje pilna potrzeba zbadania tej sprawy.

Istnieje wiele innych źródeł ołowiu w naszym środowisku, takich jak ołowiane rury kanalizacyjne, ołowiowe spoiny w puszkach na żywność, ołowiowe farby itp. Dr Alan Bell, konsultant ds. zdrowotności środowiska, twierdzi na podstawie swoich badań, że powinniśmy pozbyć się resztek ołowiowych farb w starych domach. Twierdzi, że to właśnie one są głównym źródłem ołowiu we krwi.5 Wydaje mi się dziwne zastępowanie trucizny odkładającej się w mózgu, która natychmiast po wydostaniu się z rury wydechowej opada na ziemię, gazem, który jest wydalany do atmosfery i, jak wiadomo, silnie rakotwórczy.

Otrzymałam trzy listy zaprzeczające temu, że Narodowe Stowarzyszenie Na Rzecz Czystego Powietrza6 z Wielkiej Brytanii wycofało swoje poparcie dla benzyny bezołowiowej. Oto fragment listu NSCA do jego członków: "Członkowie NSCA zapewne zauważyli artykuł opublikowany w The Sunday Timesie z 12 grudnia 1993 roku. Artykuł utrzymuje, że Stowarzyszenie «wycofało swoje poparcie» dla benzyny bezołowiowej z powodu zaniepokojenia emisją benzenu. Nie jest to prawdą. Artykuł przytaczał wyjęte z kontekstu fragmenty wywiadu udzielonego dziennikarzowi tej gazety, czym mocno wypaczył stanowisko Stowarzyszenia".7

Kolejny list warty jest zamieszczenia w całości, ponieważ prezentuje on, jak sądzę, nowe spojrzenie na niektóre zagadnienia zawarte w poprzednich dwóch częściach tego artykułu i sygnalizuje bardzo interesujące alternatywy.

Z zainteresowaniem przeczytałem artykuł skompilowany przez Catherine Simons [patrz "Kłamstwa na temat benzyny bezołowiowej", część 1].

Nie jest prawdą, że pierwsze samochody były napędzane wyjątkowo czystą benzyną - jakość jej była raczej zmienna... Emisję pochodzącą z pierwszych samochodów można opatrzyć wszelkimi przymiotnikami, z wyjątkiem "czysta", zaś proces spalania odbywał się na chybił-trafił...

Żaden silnik nie może wydalać jako spalin mieszaniny składającej się wyłącznie z pary wodnej i dwutlenku węgla - tego rodzaju wynik jest możliwy jedynie w teorii, kiedy zachodzi proces pełnego spalania. Istnieje wiele przyczyn składających się na niemożność zaistnienia tego teoretycznego założenia:

  1. prędkość silnika ograniczająca czas potrzebny do pełnego spalania;
  2. typ i konstrukcja komory spalania;
  3. ustawienie zaworów silnika;
  4. retencja paliwa w przestrzeniach wokół pierścieni tłokowych;
  5. rozdział paliwa w rurze dolotowej.

Moc silników samochodowych była zwiększana nie tyle przez zwiększanie stopnia sprężania, co przez skokowość silnika. Silnik o krótkim skoku jest szybszy od silnika o długim skoku. W naszym kraju [Anglii] brak nam było wsparcia ze strony ministerstwa finansów na prace związane z rozwojem silników, co spowodowało, że eksploatacja silników o krótkim skoku była niesamowicie droga - z punktu widzenia użytkownika - i jedyną alternatywą stało się stosowanie silników o długim skoku - dobrych do wykonywania prac wymagających dużego momentu obrotowego, lecz kiepskich z punktu widzenia szybkiego osiągania dużych prędkości. Firma Bugatti często nabijała się z Bentleya z powodu jego "wyścigowych ciężarówek".

Azot, którego zawartość w powietrzu wynosi około 79 procent nigdy nie stanowił problemu. Jako gaz o charakterze biernym nie wchodził w reakcje podczas spalania. Dopiero w temperaturze spalania wynoszącej 2500° C lub wyższej gaz ten ulega utlenieniu i tworzy cztery rodzaje tlenków, które w połączeniu z węglowodorami tworzą w obecności światła słonecznego smog. Najgorszym z tych tlenków jest dwutlenek azotu - czerwonobrunatny, gryzący i przypuszczalnie rakotwórczy gaz będący przyczyną stanów zapalnych dróg oddechowych.

Katalityczny konwertor jest najgorszym rozwiązaniem problemu szkodliwych emisji. Rozwiązanie było oczywiste, przynajmniej jeśli chodzi o brytyjskich inżynierów, i droga postępu prowadziła przez metodę ubogiego, oszczędnego spalania. Nie po raz pierwszy przewodziliśmy reszcie świata w tej dziedzinie. Niestety, decyzje o charakterze politycznym przeważyły szalę na korzyść konwertorów.

Z logicznego punktu widzenia zastosowanie dwóch cennych metali w charakterze katalizatorów jest całkowicie zwariowanym pomysłem. Jeśli chodzi o platynę, sprawa jest oczywista, natomiast jeśli chodzi o rod, staje się to zrozumiałe, w chwili gdy uświadamiamy sobie, że 99 procent rodu pochodzi z kopalń Afryki Południowej. Gdyby kiedyś w przyszłości zaistniały przyczyny uniemożliwiające handel z Afryką Południową, wówczas konsekwencje tego byłyby oczywiste.

Obserwując przez wiele lat amerykańskie prace nad konwertorami, nawet dla kogoś o bardzo niskiej inteligencji, włącznie z biurokratami, staje się jasne, że system ten nie jest efektywnym remedium. Zatem tym, co należałoby zrobić, byłoby zaadoptowanie amerykańskiego (kalifornijskiego) systemu w całości i wdrożenie go w Europie, pomijając przy tym fakt, że warunki panujące w obu tych miejscach są całkowicie odmienne, w związku z czym nie ma co się spierać o liczby.

Katalityczne konwertory muszą mieć czas na ogrzanie się, i dopóki to nie nastąpi, samochody w nie wyposażone są dokładnie tak samo "brudne" jak te bez nich. Zapach "zepsutego jaja" wydobywający się z rury wydechowej rzeczywiście pochodzi od siarkowodoru, gazu, który niektórzy specjaliści podejrzewają o silne właściwości rakotwórcze.

Niestety, w całą tę aferę zamieszany jest "wielki kapitał", co niemal w każdym przypadku zamazuje fakty i prawdę. Z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu wielkie interesy i prawda zawsze wykluczają się nawzajem.

Jeśli chodzi o ołów w paliwie, to mimo iż nie było to idealne rozwiązanie, przynajmniej wiedzieliśmy, gdzie jesteśmy. Obecnie, przy emisji gazów lżejszych od powietrza, mogą się one kumulować w jakimś miejscu nad ziemią i być może dopiero po wielu latach dowiemy się, jakie są rezultaty naszej dzisiejszej działalności.

Obraz nie jest jednak aż tak ponury, bowiem jest wiele pozytywnych aspektów tej sprawy i to odnoszących się, zarówno do krótszej, jak i dłuższej perspektywy czasowej.

Racjonalne przewidywania na przyszłość to:

  1. Technologia ubogiego, oszczędnego spalania.
  2. Katalizatory ubogiego, oszczędnego spalania. Pomysł ten różni się od obecnego i polega na usunięciu tlenu z bogatego w tlen środowiska, co doprowadzi do tego, że azot zawarty w gazach wydechowych będzie w dalszym ciągu czystym azotem, a nie jego tlenkami.
  3. Zastosowanie specjalnych smarów w górnej części cylindra. Są one już dostępne i każdy kierowca może dodawać je do paliwa przyczyniając się tym samym do poprawienia jakości powietrza i zmniejszenia ilości składników toksycznych w gazach wydechowych.

Są jeszcze inne możliwości, jak na przykład zastosowanie paliw o zmniejszonej ilości węgla. Jedną z możliwości jest tu zastosowanie metanu, który posiada tylko jeden atom węgla (w porównaniu z oktanem, który ma tych atomów aż osiem). Doprowadzi to natychmiast do zredukowania ilości dwutlenku węgla.

Pomysł samochodu z napędem elektrycznym, biorąc pod uwagę obecne możliwości, należy nadal odłożyć na przyszłość. To prawda, że tego rodzaju napęd jest rzeczywiście wolny od jakichkolwiek toksycznych emisji, to jednak moc zużywana na ładowanie akumulatorów jest znaczna. Stosunek mocy do wagi jest wciąż nie do zaakceptowania, poza tym ilość paliwa zużywana na stacji w celu naładowania akumulatorów jest bardzo duża, no i co zrobić ze zużytymi akumulatorami ołowiowo-kwasowymi.

Jeden z pomysłów, nad którym usilnie pracuję, dotyczy zastosowania pary. Posiada ona wszelkie możliwe zalety i jest wolna od wyżej wymienionych wad. Charakteryzuje ją maksymalna moc i moment obrotowy w fazie postoju, wydech wprowadzany powtórnie do biegu, a więc żadnych szkodliwych emisji (gdyby miała miejsce jakakolwiek emisja, byłaby to emisja pary wodnej). Silnik mógłby być zaledwie trzycylindrowym dwutaktem i zastępowałby całkowicie sześciocylindrowy czterotakt, byłoby bardzo mało części ruchomych, co z kolei zapewniałoby niezawodność działania. Ciepła dostarczałby wodorowy katalizator dostarczający niezbędnej mocy w ciągu 10 sekund od chwili uruchomienia.

Czy są jakieś problemy z konstrukcją? Bynajmniej. Sprawa wiąże się z niechęcią ze strony "grup wielkich interesów". Nie ma najmniejszych wątpliwości, że tego rodzaju konstrukcja nie spotka się z ich uznaniem, gdyż jest ona sprzeczna z ich obecnym sposobem rozumowania. Urzeczywistnienie tego pomysłu wymaga wizjonerów zdolnych poświęcić się tej idei...

Z wyrazami szacunku
Douglas Wragg

I. Eng,. L.A.E., M.I.M.I., M.I.R.T.E., F.Diag.E.,8 konsultant ds. transportu drogowego Balcombe, hrabstwo Sussex, Wielka Brytania.

PrzełożyłJerzy Florczykowski

Przypisy:

1. Profesor Bill McCarthy, ordynator oddziału czerniaka w Królewskim Szpitalu im. Księcia Alfreda w Sydney, "Wystąpienie skierowane do Specjalnej Komisji Senatu w sprawie hałasu w Sydney, którego źródłem są samoloty".
2. Dr Allan Bell,Public Health Bulletin (Biuletyn Zdrowia Publicznego), marzec 1995; oraz S. Corbett, C. Cowie,Public Health Bulletin, listopad 1993.
3. Telefoniczna rozmowa Catherine Simons z dyrektorem Peterem Anyonem z Federalnego Biura ds. Bezpieczeństwa Drogowego, Canberra, ACT, Australia, lipiec 1995.
4. Simon Grose,The Canberra Times, 26 marca 1994.
5. Telefoniczna rozmowa Catherine Simons z drem Alanem Bellem, konsultantem ds. zdrowotności środowiska, Mosman, Sydney, Australia, lipiec 1995.
6. National Society for Clean Air; w skrócie NSCA.
7. National Society for Clean Air (Wielka Brytania), odezwa do członków, 1994. Odniesienie do rozmowy telefonicznej Catherine Simons z Brianem Wellsem z Automobilklubu Australijskiego, lipiec 1995.
8. I. Eng,. L.A.E., M.I.M.I., M.I.R.T.E., F.Diag.E. to tytuły zawodowe autora listu. - Przyp. tłum.

Catherine Simons
Copyright © 1995/1998

do góry

 

 
 

Gazy działające na układ nerwowy pochodzące
z katalizatorów samochodowych

Dr Hans A. Nieper
(dokończenie)

"Od końca roku 1992 lub początku 1993 obserwujemy u wielu pacjentów wzrost poziomu hemoglobiny. Podczas gdy poprzednio poziom ten wynosił od 13 do 13,5, obecnie wynosi 16, czasami 17, a nawet więcej. Proszę sprawdzić metody pomiaru".

Pani Rau, technik medyczny w moim laboratorium, odpowiedziała jednak, że wszystko zostało sprawdzone i że poziom hemoglobiny od marca 1993 roku stale wzrasta, a dokładniej są to stałe wzrosty następujące w kilkumiesięcznych okresach. Poleciłem naszemu laboratorium szpitalnemu niezależne zbadanie zjawiska stałego wzrostu poziomu hemoglobiny i rezultat był taki sam. Wzrost poziomu hemoglobiny można było zaobserwować głównie u pacjentów, którzy nie byli poważnie chorzy, a więc u tych, u których szpik kostny był zdolny do regulowania tego procesu w sposób nie odbiegający od normy. Potem siostra Monika powiedziała mi, że "średnia liczba leukocytów również wzrosła w ciągu ostatniego roku". Ta obserwacja również okazała się zgodna z wynikami badań.

U setek pacjentów, u których miałem możliwość zbadać poziom hemoglobiny w roku 1993 i porównać go z tym, jaki mieli w latach poprzednich, wystąpiło jego drastyczne podwyższenie. Niektórzy moi koledzy dokonali takich samych spostrzeżeń. Przy okazji odczytu w Langenhagen, gdzie mówiłem o tym zjawisku, ludzie spoza środowiska lekarskiego mówili mi, że ich lekarze również o tym wspominali. Tego rodzaju znaczący wzrost poziomu hemoglobiny występuje w przypadkach niedoboru tlenu, na przykład u osób, które przez długi czas przebywają na dużych wysokościach. Jest to normalny objaw będący rezultatem adaptacji organizmu do warunków niedoboru tlenu. Obecnie poziom hemoglobiny rośnie u wielu pacjentów będących pod kontrolą lekarską w związku ze spadkiem PO2 we krwi, a więc ze zmniejszeniem cząsteczkowego ciśnienia tlenu we krwi, nawet kiedy ten spadek jest niewielki.

Jakie czynniki oprócz absorpcji tlenu mogą być odpowiedzialne za wzrost poziomu hemoglobiny? Praktycznie jedynym wyjaśnieniem są wcześniej wspomniane (patrz część 1) toksyczne gazy pochodzące z katalitycznych konwertorów.

Zjawisko to nie występuje u mieszkańców wysp na Morzu Północnym, gdzie stale wieje wiatr od morza. Ponadto nie stwierdzono go u pacjentów pochodzących z dużych regionów o charakterze rolniczym położonych w środkowo-zachodniej części Stanów Zjednoczonych. Z kolei stwierdzono je u pacjentów mieszkających we wschodniej i północno-wschodniej części USA oraz w roku 1993 u mieszkańców Kalifornii.

Zastanawiające jest, dlaczego nie zaobserwowano tego zjawiska w latach 1991-1992? Otóż rok 1993 był bardzo wilgotny, natomiast poprzedzające go lata - bardzo suche. Estry fosforowe (gazy nerwowe), takie jak enole ograniczające zdolność komórek do przyswajania tlenu, których śladowe ilości daje się wykryć, mają tendencję do przylegania do cząsteczek wody, dzięki czemu są łatwo wchłaniane przez biosystem. W okresach suszy substancje te rozpadają się szybciej i istnieje mniejsze prawdopodobieństwo ich wchłonięcia. W roku 1993 w Niemczech prawie cały czas lało, zaś Kalifornię nawiedziły mgły i cykliczne ulewy. U pacjentów dał się w tym czasie zauważyć wzrost zapadalności na infekcje oraz podrażnień dróg oddechowych.

Nie było to pocieszające spostrzeżenie. Co więcej, jesienią 1993 roku dokonano kolejnego poważnego odkrycia. Na przestrzeni ostatnich 18 lat onkolodzy kliniczni stwierdzili u pacjentów cierpiących na raka lub mających skłonności do tej choroby, a także chorych na osteoporozę lub niewydolność systemu immunologicznego przejawiającą się na przykład stwardnieniem rozsianym, niski poziom mocznikaosoczu krwi, podczas gdy poziom kreatyny nie wykazywał znacznego spadku. Następnie, w roku 1987, hiszpański biochemik i neurolog, Amat, wydał liczącą 1000 stron monografię na temat biochemicznego znaczenia mocznika. Publikacja ta jest dostępna jedynie w języku hiszpańskim, niemniej powinien się z nią zapoznać każdy onkologimmunolog.

Amat wykazał, że mocznik obecny w osoczu krwi występuje w nim nie tylko jako produkt przemiany materii przeznaczony do wydalenia poprzez nerki, ale tworzy również we krwi magazyn posiadający zdolność automatycznej regulacji o fundamentalnym dla organizmu znaczeniu. Metabolizm mocznika pełni rolę regulatora dla co najmniej siedmiu innych magazynów metabolicznych ivice versa. Amat opisał ten system jako mechanizm komunikacyjny, który kieruje cyklami pirogronianowymglutaminianowym oraz elementami metabolizmu lipidów.

Doświadczenie uczy nas, że poziom mocznika w osoczu krwi powinien wynosić około 37 mg%. Jeśli wzrasta znacząco powyżej tej wartości, oznacza to, że nerki mogą być uszkodzone. Fakt ten jest powszechnie znany. Jeśli jednak jest on znacznie niższy, oznacza to, że organizmowi zagraża na dłuższą metę niebezpieczeństwo. Wzrasta możliwość wystąpienia raka. Przy poziomie niższym od około 17 mg% często występują guzy z przerzutami. Wystąpienie takiego związku jest bardzo prawdopodobne u pacjentów z skłonnością do melanomatozy (czerniakowatość), którzy normalnie mają czystą skórę. Bardzo często występuje korelacja między stwardnieniem rozsianym, osteoporozą i niedomogami układu immunologicznego a bardzo niskim poziomem mocznika. Podczas ostatnich piętnastu lat podjęliśmy próbę zbadania zjawiska niskiego poziomu mocznika. Jest to jednak niemożliwe bez wcześniejszego zapoznania się z "opasłym dziełem" Amata. Jest oczywiste, że komórkowe struktury biologiczne są od milionów lat uzależnione od mocznika będącego nieodzownym czynnikiem odpowiedzialnym za stabilność błony komórkowej oraz struktur genowych albo funkcje wyżej wspomnianego mechanizmu metabolicznego muszą być tak uregulowane, aby organizm posiadał "pełny" zestaw mocznika. Jeśli tak się nie dzieje - bez względu na przyczynę - wówczas błony komórkowe oraz system genów ulegają destabilizacji, co może mieć poważne konsekwencje dla zdrowia organizmu.

W roku 1993 zaobserwowaliśmy u wielu pacjentów ze zwiększonym poziomem hemoglobiny obniżony poziom mocznika. Było to typowe dla pacjentów, którzy mieli poprzednio niskie ciśnienie krwi. Wyglądało również na to, że obniżył się u nich poziom trójglicerydu. To każe przypuszczać, że wyżej wymienione substancje toksyczne będące dziełem katalitycznych konwertorów prowadzą nie tylko do ukrytego, bardzo wolno postępującego zniszczenia "mechanizmu Amata", ale również do zmniejszenia zasobów mocznika. Jeśli tak jest naprawdę, a nie mam co do tego wątpliwości, to jest to odkrycie wskazujące na bardzo poważne zagrożenie.

Zauważyliśmy jeszcze jedną rzecz. U pacjentów ze stwardnieniem zanikowym bocznym (chorobą Charcota i Duchenne’a) również wykryliśmy niski poziom mocznika. Choroba ta w przeciwieństwie do stwardnienia rozsianego nie jest chorobą systemu immunologicznego. W przypadkach stwardnienia zanikowego bocznego mamy do czynienia z defektem zdolności do dezaktywacji wirusów z grupy odry, a w szczególności z komórkową niezdolnością do zamiany proenzymuenzym, zwaną popularnie SOD1. SOD zapobiega niszczącemu działaniu toksycznych rodników tlenowych i ciężkich metali na komórki nerwowe. Jedno wiadomo na pewno: wielu pacjentów ze stwardnieniem zanikowym bocznym będących pod naszą obserwacją pochodziło z rejonów, w których jest dużo samochodów z katalizatorami. Ta sytuacja stale się pogarsza. Wykazanie związku między samochodami wyposażonymi w konwertory katalityczne i tą chorobą wymaga jednak jeszcze długich badań.

Znając mój krytyczny stosunek do katalitycznych konwertorów, ludzie często pytają mnie, co bym zalecił, aby zniwelować zagrażający zdrowiu wpływ tych urządzeń. W pierwszej kolejności należy bezzwłocznie wymontować i wyrzucić wszystkie katalizatory. Kolejnym krokiem winno być usunięcie z benzyny MTBE2 i ograniczenie do dopuszczalnego poziomu benzenu. Następnie należy z powrotem wprowadzić do niej ołów, ale tylko w niezbędnej ilości. Potem trzeba zoptymalizować "wewnętrzne" spalanie w silnikach benzynowych i rozwijać tę opcję, co w trzech listach do mnie wyraził prezes Citroena i Puegeota, Jacques Calvet. Jednym ze sposobów osiągnięcia tego celu jest naoławianie paliwa lub mieszanki paliwowo-powietrznej za pomocą pól magnetycznych. Innym godnym polecania sposobem jest zastosowanie wysokoenergetycznego zapłonu o bezoporowej charakterystyce (tak zwany zapłon plazmowy bazujący na zjawisku Tesli). Tego rodzaju technologia pozwala na stosownie ubogich mieszanek [ubogie spalanie] i usuwanie toksycznych związków ze spalin.

To, że ADAC (niemiecki automobilklub), magazynStern i inne instytucje dyskredytują tę technologię od lat, wyrażając się o niej w niewybredny sposób, mówi samo za siebie. ADAC wie o problemach związanych ze stosowaniem katalitycznych konwertorów od co najmniej ośmiu lat. Sposób, w jaki ta sprawa nabrała w świetle ostatnich odkryć kryminalnego charakteru, będzie musiał stać się przedmiotem zainteresowania odpowiednich instytucji.

Jeśli ktoś chce kupić nowy samochód, powinien zdecydować się wyłącznie na pojazd z silnikiem Diesla. Niemieckie, francuskie i szwedzkie firmy oferują bardzo wysokiej jakości samochody z silnikami Diesla, które są generalnie lepsze od samochodów z silnikami benzynowymi. Te wszystkie rekomendacje mają jednak bardzo ograniczoną perspektywę. Jak sądzę, mało kto wie, że koniec benzyny, a także paliwa do silników Diesela, został już przesądzony i proces ten ma zacząć się pierwszego stycznia 1998 roku. Stało się to za sprawą kalifornijskiego prawa, które mówi, że dwa procenty wszystkich samochodów sprzedawanych pod jedną marką muszą być absolutnie wolne od spalin. Jeśli tak się nie stanie, marka ta będzie musiała zostać całkowicie wycofana ze sprzedaży. Po następnych trzech latach zasada ta ulegnie dalszemu zaostrzeniu. Jeśli dana marka nie uzyska homologacji w USA, to jest oczywiste, że nikt na świecie jej nie kupi.

Ponieważ samochody napędzane energią elektryczną z akumulatorów pozostaną marginesem, z uwagi na prawa fizyki, jedyną alternatywą na przyszłość są silniki spalające wodę w formie gazu wodorotlenowego. Będzie on wytwarzany w przekształconym polu energetyczno-próżniowym w silniku napędzanym wodą z być może niewielkim dodatkiem benzyny, paliwa dieslowskiego lub wodoru. Nie ma alternatywy w stosunku do tego pomysłu, z wyjątkiem tak zwanej konwersji plecowej3 (projekt Toyoty).

Ludzie często pytają mnie, jak bronić się przed produktami katalizatorów znajdującymi się w powietrzu. Teoretycznie trochę pomóc powinien koenzym Q10 (hydrochinon). Jednak nie zauważyliśmy żadnych pozytywnych rezultatów wynikających z jego stosowania. Lepsza mogłaby być mieszanina asparaginianu potasowo-magnezowego w roztworze z mocznikiem. Poprawia ona proces metabolizmu komórkowego dostarczając mu wysokoenergetycznych fosforanów. Bardzo zalecam przyjmowanie witaminy Mi (sole kolaminofosforanowe4 Ca-RMg-AEP) w formie granulatu lub kapsułek. Tabletki o grubej powłoce ochronnej nie są tak łatwo przyswajane przez pacjentów z uszkodzeniem błony. W wyniku przyjmowania trzech do pięciu kapsułek dziennie ulega poprawie wchłanianie tlenu w płucach. Nie jest to jednak właściwe rozwiązanie. Właściwym rozwiązaniem jest pozbycie się trucizn wydobywających się z katalizatorów, i to jak najszybciej!

PrzełożyłJerzy Florczykowski

Przypisy:

1. Super-oxide-dismutase (nadtlenowa dysmutaza).
2. Skrót od Methyl-tertiary-butyl ether (eter trójbutylometylowy).
3. Shoulders conversion.
4. Colaminphosphate salts.

(Pierwotnie ten tekst ukazał się wTownsend Letter for Doctors, grudzień 1994 roku).
 
LUCULLUS
 

Wesprzyj nas
Moja książka
DOSTAŁEM DRUGIE ŻYCIE czyli wpływ żywienia niskowęglowodanowego na pozbycie się większości chorób cywilizacyjnych
DOSTAŁEM DRUGIE ŻYCIE czyli wpływ żywienia niskowęglowodanowego na pozbycie się większości chorób cywilizacyjnych
Reklama
Kumax

Niezależna Telewizja